Start Archiwum Zderzenie na pasie startowym

LOGOWANIE

Pokaż

NEWSLETTER

 

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

 


Użytkownik:

E-mail:

Zasady

Pogoda

Warszawa - Okęcie

Reklama

Najbliższe imprezy

Cz Mar 11    08:00 - 05:00
5th FAI European Paraski Championship i 8th FAI World Cup of Paraski
Pt Mar 12    08:00 - 05:00
Valiant Air Command Warbird Airshow - USA
So Mar 20    08:00 - 05:00
Thunder in the Valley Air Show
So Mar 20    08:00 - 05:00
Heli-Weekend 2010 - Szwajcaria
So Mar 20    08:00 - 05:00
PARAGIEŁDA 2010 - Targi Lotnictwa Lekkiego i Sportów Pokrewnych
Najlepsze strony o samolotach
Zderzenie na pasie startowym PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 18 stycznia 2010 00:00

Do najtragiczniejszego w skutkach wypadku lotniczego w historii lotnictwa cywilnego doszło 27 marca 1977 roku w Hiszpanii na wyspie Teneryfa. Na lotnisku Santa Cruz zderzyły się dwa pasażerskie kolosy Boeinga, czyli B-747 Jumbo Jet holenderskiej linii KLM oraz B-747 Jumbo Jet nieistniejącej już amerykańskiej linii Pan-American (Panam). Na pokładzie pierwszego z nich znajdowało się 248 osób, a drugiego 396 osób.


Ta katastrofa to przykład niefortunnego zbiegu okoliczności, czegoś co nie powinno się nigdy zdarzyć, a jednak. Czynnikiem najistotniejszym była pogoda, dodajmy bardzo zła pogoda. Mgła ograniczyła widzialność prawie do zera. Sprawiła, że nie było kontaktu wzrokowego pomiędzy pilotami maszyny czekającej na końcu pasa na start a maszyny znajdującej się z przodu na tym samym pasie. Ani jednego, ani drugiego samolotu nie widzieli też kontrolerzy ruchu lotniczego z wieży kontroli lotów. Ponadto, niestety wszystkim bardzo zależało na czasie. Na lotnisku panował zbyt duży ruch, jak na jego możliwości. Wielu samolotów nie byłoby tam, gdyby nie zagrożenie wybuchem bomby na innym docelowym dla obu samolotów - w Las Palmas.

fot. archiwum

Na Teneryfie jest 1 pas startowy o kierunkach 12/30. W tym dniu aby wystartować piloci musieli po pasie pokonać większą część jego długości i zawrócić na jego końcu, zjeżdżając przed końcem na drogę kołowania. Nie mogli rozpocząć kołowania od razu po drodze kołowania, bowiem wjazd na nią od strony stanowisk postojowych zastawiony był innymi maszynami. Start odbywał się z dalszego końca pasa w stosunku do zabudowań portu lotniczego. W celu ominięcia stojących samolotów kołowanie odbywało się pasem startowym, aż do zjazdu C-3 na drogę kołowania.

Oba samoloty wylądowały na tym lotnisku z przymusu. Nie mogły wylądować na lotnisku docelowym ze wspomnianych względów bezpieczeństwa. Załogi czekały na wznowienie ruchu w Las Palmas na stanowiskach postojowych znajdujących się jedno za drugim. W rzeczywistości to Pan-American powinien wystartować jako pierwszy. Był już gotowy do kołowania, ale drogę zastawiał mu dotankowywany właśnie KLM. I wtedy wieża kontroli lotów otrzymała informację, iż lotnisko w Las Palmas zostało otwarte. Pan-American musiał jednak czekać aż KLM zostanie zatankowany.

Rekonstrukcja zdarzenia - DCH

Kiedy KLM był gotowy do lotu otrzymał polecenie kołowania po pasie startowym aż do zjazdu C-3 na 3 drogę kołowania w kierunku 12 i zawrócenia na jej końcu w kierunku 30 i ustawienia się na końcu pasa startowego. Warto tu dodać, że wieża poinformowała o niedziałaniu świateł centralnych oznaczających środek pasa startowego. KLM miał zgłosić fakt opuszczenia jego, ale tego nie zrobił. Na pytanie kontrolera ile zjazdów już minęli kapitan odpowiedział, że są przy zjeździe C-4, a więc zjazd C-3 został już z tyłu. KLM otrzymał zgodę na dokołowanie do końca pasa bez zjeżdżania na drogę kołowania.

Co bardzo ważne KLM nie otrzymał w tym momencie polecenia bezzwłocznego startu po zawróceniu na końcu pasa. Miał tam tylko oczekiwać na taką zgodę.

Instrukcje dla Pan-American były bardzo podobne. Miał podążać śladem KLM-a i zjechać z pasa w lewo w zjazd C-3 na 3 drogę kołowania. KLM powinien zatem czekać, aż Pan-American potwierdzi całkowite zwolnienie pasa startowego.

Pilot samolotu KLM stał i czekał na zgodę na start z wieży. Pomimo, iż nie otrzymał takiej zgody rozpoczął start. Powoli zaczął rozpędzać maszynę. Nie widział z przodu zbyt wiele. W tym samym czasie Pan-American nie dotarł jeszcze do zjazdu w trzecią drogę kołowania, a tym samym nie zwolnił pasa startowego. Piloci spostrzegli światła innego samolotu w gęstej mgle, ale początkowo uznali je za światła stojącego KLM-a. Dopiero po chwili zorientowali się, że światła te się przemieszczają. Wtedy pojęli, że znaleźli się na wprost startującego KLM i w ostatnim odruchu włączyli pełny ciąg silników, aby uciec przez trawę z pasa. Pilot KLM spostrzegł niebezpieczeństwo, ale nie mógł już ani zahamować ani skręcić. Poderwał maszynę, lecz nie zdążył jej unieść do góry. Z podniesionym nosem i z kołami toczącymi się jeszcze po pasie uderzył w bok przecinającego tor jego jazdy Pan-American.

Dim lights
VibraciaX

Samolot KLM zdołał wznieść się na wysokość 30 metrów zanim pilot stracił nad nim kontrolę i z impetem uderzył w ziemię. Samolot Pan-American stanął w płomieniach i rozpadł się na kilka części.

Z samolotu KLM nie ocalał nikt z 263 osób na pokładzie. Z samolotu Pan-American przeżyło 78 osób z łącznej liczby 385 pasażerów. W sumie katastrofa pochłonęła 583 istnień ludzkich.

Za winnego tragedii uznano Jacob Van Zanten'a - kapitana KLM. Ustalono, że:

  • - rozpoczął on rozbieg do startu bez zgody kontrolera,

  • - nie odczekał do momentu otrzymania zgody na start,

  • - nie powstrzymał się od startu pomimo, że wiedział, iż Pan-American nie skończył kołować tj. nie opuścił pasa startowego.

Wzmożony ruch, fatalne warunki pogodowe, a w końcu błąd człowieka to najważniejsze powody tej katastrofy. Oby ostatniej takich rozmiarów.

Łukasz Żurawicz

Artykuł powstał na podstawie informacji ze stron: Plane Crash Info.com oraz AirDisaster.Com

Pierwsza niewielka bomba wybuchła w kwiaciarni w holu portu w Las Palmas, raniąc 8 osób. Służby zostały powiadomione na kwadrans przed wybuchem i zdołano wszystkich ewakuować. Do zamachu przyznała się wojskowa grupa „Wyspy Kanaryjskie”, dzwoniąca z Algierii. W tej samej rozmowie ostrzegła ona o drugiej bombie podłożonej jeszcze na tym lotnisku.

Nie wymagał dotankowania; choć znajdował się w powietrzu prawie 8 godzin to miał jeszcze wystarczającą ilość paliwa aby kontynuować lot. Sugerował to kapitan prosząc o możliwość przejścia w holding w rejonie lotniska, aż do ponownego jego otwarcia. Wieża w Las Palmas nie wyraziła na to zgody.

 

Komentarze  

 
0 # ojejjSYLWESTER 2010-02-28 20:08
To niestety potwierdza że piloci cywilni nie umieją latac i ignoruja wieżę kontrolna jakby byli bogami..

pozdrawiam chorązy..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Portal Samoloty.pl. zastrzega sobie prawo redakcji, skrótów, bądź usunięcia opinii zawierającej treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie lub w inny sposób rażąco naruszające zasady współżycia społecznego. Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca taką opinię może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną.


Kod antysapmowy
Odśwież